Office 2007 - żółwia sprawa
poniedziałek, luty 18th, 2008Mam wątpliwą przyjemność pracy na nowym Office w wersji 2007. To, że jakiś idiota pozmieniał totalnie układ wszystkiego - potrafię zrozumieć, po jakimś czasie nawet się przyzwyczaiłem (chociaż wciąż szukanie niektórych opcji zajmuje mi cenny czas). Nie mogę natomiast zrozumieć dlaczego ten pakiet tak przeraźliwie wolno działa. Najbardziej denerwujący jest w dwóch momentach:
- Pobieranie poczty przez Outlooka - w momencie kliknięcia “Send/Receive” mogę iść na herbatę, ponieważ komputer - całkiem sprawna dotąd maszyna (procek 2GHz, RAM 2GB) - całą swoją niespożytą energię poświęca na tę jedną czynność. Nic innego nie może się dziać, przełączanie na inne okna ledwie działa, o otwarciu przeglądarki można zapomnieć. Coż on takiego robi, że tak go to obciąża?
- Wybór katalogu do zapisu pliku na dysku - totalne kuriozum. W momencie kliknięcia “Save As…” dostajemy w miarę standardowe okno zapisu pliku (tylko “w miarę”, nie wiem skąd pomysł aby koniecznie stworzyć tu własną wersję). Klikamy na górne pole wyboru aby zmienić katalog czy dysk… Chwila konsternacji, brak reakcji i po 2 sekundach dostajemy piękny pasek postępu z opisem “Initializing Folders” - szok. Wszystkie programy otwierają takie samo pole wyboru praktycznie natychmiast. Office natomiast robi z nim najwyraźniej coś niesamowicie obciążającego i skomplikowanego, że aż potrzebny jest do tego pasek postępu i kilka sekund oczekiwania. Żeby nie było za łatwo, nawigowanie po podkatalogach to także za każdym razem kilkusekundowe oczekiwanie (już bez paska postępu).
Nie wiem co robi Office w chwilach gdy zabija mi komputer i tak intensywnie myśli. Jednak skoro licencja na to pozwala - zainstaluję raczej wersję 2003, która zupełnie się nie zestarzała a nie sprawia takich problemów. Miało być pięknie… a wyszło jak z Vistą.

