Frisco czyli e-commerce z buraków
listopad 17th, 2008Internetowy sklep spożywczy, to zawsze było coś w czym chciałem robić zakupy. Zupełnie nie mam kiedy i nie chce mi się jeździć do supermarketu, kupuję więc zwykle w sklepie na osiedlu. Nie znajdę tu jednak pełnej oferty - serów pleśniowych, irlandzkiego piwa, meksykańskich tortilli. Tego rodzaju zakupy z chęcią zrobiłbym raz w tygodniu w sklepie internetowym z dostawą do domu.
Tym bardziej zainteresowałem się gdy zobaczyłem na Gazecie reklamę Frisco.pl (i kto mówi, że bannery nie działają?). Od paru tygodni poluję na serki Tartare Aperifrais, których nie mogę dostać nawet w moim ulubionym BOMI. Pasują mi jako przekąska w czasie pogrywaniana konsoli
Ucieszyłem się, gdy we Frisco udało mi się te serki odnaleźć, dodałem więc kilka do koszyka i postanowiłem testowo złożyć pierwsze zamówienie. Rejestracja, dane osobowe, dane dostawy, potwierdzenie na e-mail, bla bla, … i nagle
Dodatkowo, mimo wielkiego napisu “Bezpłatna dostawa zakupów do domu” do koszyka zostały mi doliczone koszty przesyłki w kwocie 19.99 zł :-/
Jak się okazało - po napisaniu do BOK’u - Frisco dostarcza produkty wymagające chłodzenia tylko w Warszawie i okolicach. Nie ma o tym ANI SŁOWA na stronie głównej, na stronie produktu ani nawet w regulaminie. Dopiero ostatni punkt w Pomoc > Dostawa rozwiewa wątpliwości - Frisco to sklep wyłącznie dla stolicy. Szkoda, że zmarnowałem czas i nerwy na korzystanie ze sklepu, który nie jest w stanie dostarczyć mi towaru.
A można było prościej - na samym początku poprosić użytkownika o wybranie miasta lub wpisanie kodu pocztowego i na tej podstawie pokazywać wszelkie adekwatne informacje. Nie zmuszać go do bezsensownej rejestracji, nie marnować jego czasu a przy okazji oszczędzić parę MB transferu.
Skoro tak podstawowa rzecz nie została zrobiona, każe mi to zastanawiać się nad pozostałymi procedurami w tym sklepie. Jeżeli zostały równie dobrze przemyślane, to słabo to widzę.







Dzisiaj Opera zablokowała mi serwis 





